13 listopada 2018 :: Blog

Od laborantki do … – czyli o tym jak sięgać po swoje marzenia.

Z Martą poznałyśmy się ok 4 lat temu w klubie fitness. Ja byłam tam wtedy recepcjonistką, Ona klientką klubu. Od tamtej pory dużo się u nas pozmieniało. Po tylu latach połączył nas projekt (ale o tym na końcu).

 Marta opiszesz w kliku zdaniach jaką drogę Ty przeszłaś od czasu naszego spotkania ? Mnie osobiście takie historie niezwykle kręcą, powodują radość i ogromnie motywują do dalszych działań.

Fakt troszkę się pozmieniało! 🙂 Z laborantki w firmie farmaceutycznej mieszkającej w rodzinnym mieście Łodzi przeszłam długą drogę do … tatuatorki w poznańskim studiu. Do dziś pamiętam niedowierzanie współpracowników z laboratorium kiedy oznajmiłam, że to nie to i zamierzam zmienić zawód. Początkowo zmniejszyłam sobie wymiar czasu pracy w laboratorium. Zaoszczędzony czas przeznaczyłam na ciężką pracę nad rysunkiem (nad którym nadal pracuję) i na  pierwsze próby na żywych organizmach. Nie było łatwo. Największym wyzwaniem okazała się przeprowadzka do innego miasta oraz „porażka” z dwoma studiami, które choć na to bardzo liczyłam, nie okazały się moim drugim domem. Sytuacje te nie dodawały skrzydeł. Od roku pracuję w fajnie rozwijającym się studiu tatuażu.

Czułaś od początku, że zostaniesz tatuażystką? Świadomie do tego dążyłaś czy byłaś raczej osobą poszukującą siebie, która zdała się na splot okoliczności?

Nigdy nie lubiłam nudy. Zaraz po skończeniu studiów zaczęłam pracę w  laboratorium chemicznym. Podjęłam równolegle naukę na kierunku technik weterynarii. Nigdy nie umiałam się skupić na jednej aktywności. Ciągle czegoś mi brakowało, niezmiennie szukałam innej drogi. Od kiedy zrobiłam sobie swój pierwszy tatuaż, gdzieś z tyłu głowy pojawił się pomysł żeby zacząć to robić profesjonalnie. Miałam wielkie szczęście. Zupełnie przypadkowo poznałam właściciela jednego z łódzkich studiów tatuażu. Tak zaczęła się przygoda ze szkoleniem rysunku, pierwsze „dziarki” wykonywałam na świadomych moich początków znajomych. Odpowiadając na pytanie- zdecydowanie poszukiwałam niż świadomie zaplanowałam taki pomysł na siebie.

Znałaś się na rysunku wcześniej, miałaś do niego dryg czy poszukując odkryłaś w sobie te umiejętności i talent?

Jako dzieciak pamiętam, że  lubiłam wszelkie zajęcia plastyczne. Mama zapisała mnie nawet na warsztaty w osiedlowym „pałacyku”. Szło mi chyba całkiem fajnie. Najbardziej zapadł mi w pamięć rysunek wykonany pastelami przedstawiający wodza plemiennego z koralikami we włosach. Chyba nawet coś wygrałam hahahaha. Oprócz tego plastyka w szkole, bazgranie w domu portretów ze zdjęć moich bliskich. Później doszło do tego malowanie farbami akrylowymi na podobraziach ze sklepów plastycznych. Część z nich wisi nawet u mojej Mamy w mieszkaniu. Nigdy jednak nie brałam tego na poważnie i nie łączyłam z tym swojej przyszłości. Nie uczyłam się o technikach, perspektywie, światłocieniu. Wszystko wychodziło zawsze jakoś intuicyjnie. Dopiero kiedy zaczęłam naukę tatuowania okazało się że muszę nauczyć się i  przestrzegać określonych zasad.

Serce czy umysł – czym częściej kierujesz się w życiu?

Trudne pytanie! Z jednej strony mam bardzo analityczny umysł co pozwoliło mi skończyć Politechnikę a z drugiej podchodzę do zbyt wielu rzeczy bardzo emocjonalnie. Uczę się gdzieś to wszystko wypośrodkować.

Tatuowanie to jest to, co chcesz już robić do końca życia? A może dalej poszukujesz dla siebie wyzwań?

Zdecydowanie planuję tatuować dopóki tylko zdrowie i sprawność mi na to pozwoli! Wiesz, to jest praca w której musisz ciągle się rozwijać. Nie ma miejsca na zastój i to mi bardzo odpowiada. Osobiście nadal poszukuję swojego stylu więc chętnie poznaję wiele innych technik. Zaczynałam od old schoolu, przeszłam przez dotworki, w pewnym momencie dorzuciłam do tego akwarele. Okazało się, że kolor jest totalnie dla mnie. Obecnie tworzę coś na pograniczu surrealistyki choć to chyba na razie za mocne słowa 😉 Przede mną jeszcze długa droga żeby robić tatuaże na poziomie artystów którzy są dla mnie inspiracją.

Czy pasja do zawodu jaki się wykonuje i zdrowy rozsądek (w kontekście tak przyziemnych rzeczy jak robienie kariery, czy zarabianie pieniędzy) idą w parze? Można te dwie rzeczy pogodzić?

Myślę, że trzeba się tego nauczyć. Trzeba to zrównoważyć. Przez pasję rozumiem po trochu chęć robienia tego co na prawdę Ci leży, co uważasz że w tym wypadku będzie dobrze wyglądać na skórze. Nie zawsze da się przekonać klienta, że można coś zrobić inaczej/lepiej. W takim wypadku zachować należy zdrowy rozsądek- robisz to czego oczekuje od Ciebie klient. To samo tyczy się zmiany stylu, w którym chcesz pracować. Przyzwyczajasz klientów do słodkiej akwareli a nagle bombardujesz ich jakimiś dziwacznymi rękoma wychodzącymi z kobiecych głów. Z rozsądku nadal robisz prace akwarelowe (które przecież lubisz) a z pasji kombinujesz ze stylem czekając na chętnych, żeby przyjąć na skórę coś innego. To chyba temat bez końca bo można to też rozpatrywać z innej perspektywy. Kiedy rzuciłam pracę w laboratorium nie zawsze było z górki. Na początku pomagała mi Mama i partner. Robiłam parę tatuaży w miesiącu, nie było opcji się z tego utrzymać. Trzeba wiele samozaparcia żeby mimo chwilowych niepowodzeń przeć do przodu. Później, z perspektywy czasu okazuje się że te trudne początki nie miały znaczenia, bo jesteś w miejscu o którym marzyłeś.

Zdradzisz nam jakie masz plany i marzenia na przyszłość?

Marzeniem na pewno jest nieduży domek przy którym stanie elegancki kurnik (hahahaha). W jakimś stopniu zawsze zdawałam sobie sprawę, że zwierzaki na fermach hodowlanych mają okropne życie jednak dopiero nauka w technikum otworzyła mi bardzo szeroko oczy. Może nawet będą to kurki uratowane z jakiś hodowli przemysłowych? Nie da się uratować całego świata ale świat kilku zwierzaków a i owszem. Dodatkowo od studenckich praktyk marzy mi się mieszkać w trójmieście. Może kiedyś tam stanie taka chałupka 🙂

Dziękuję Ci Marta za ciekawą rozmowę.

A teraz o wspólnym projekcie. Odezwałam się do Marty po paru latach ciszy z pytaniem czy nie zechciałaby być wykonawczynią mojego pomysłu na logo. Dodam, że znam ludzi od reklamy a nawet innych tatuażystów 🙂 Nie miałam pojęciach o marzeniach Marty – o ten kurnik chodzi 😉  Marcia wykonała logo dokładnie tak jak sobie to wyobrażałam a mój profil na instagramie nazywa się kury.maja.pazury 🙂 zapraszam, jeśli macie ochotę zobaczyć efekt naszj współpracy a

Martę – czyli Kikę oraz jej prace znajdziecie tu:

https://web.facebook.com/kikainkk?_rdc=1&_rdr

Komentarze:

Ważne: Moja strona wykorzystuje pliki cookies. Używam informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania mojej strony do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący ze mną reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z mojej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji znajduje się w Polityce Prywatności.